Astma męczyła Pawła 18 lat

Astma męczyła Pawła 18 lat

Mówią, że ta choroba ich szantażowała. Że ona ustalała warunki. Co można jeść. Co pić. Jak wypoczywać. No, i że trzeba po prostu nauczyć się z nią żyć.
Mogę spacerowac idac pod wiatr



To choroba męża sprawiła, że Lena Osińska z Sieradza sięgnęła po pod­ręczniki medycyny Dalekiego Wschodu. Wszystko z nadzieją, że może w nich znajdzie lekarstwo na dolegliwość, na którą jak oświadczyli lekarze ratunku nie ma.

Astma
Nie wiadomo, kiedy dopadnie cię atak. Może jak wchodzisz po scho­dach. A może wtedy, gdy jedziesz wieczorem samochodem, a do szpi­tala jeszcze kawał drogi? A może na kolacji u znajomych, którym nie chciałeś powiedzieć co ci dolega, co cię tak strasznie męczy? Po kry­jomu wymykasz się do łazienki. By tam wyrównać oddech inhalato­rem. Ale to już nie jest to samo przyjęcie.
Siedzisz jak na szpilkach, kiedy znów cię dopadnie. Co to za życie! Atak mogło wywołać właściwie wszystko tłumaczy Lena. Kurz, dym z papierosa, pylenie drzew. Tak męczył się 18 lat! Od 46 roku życia. Bywały lata, że dwa razy dziennie przyjeżdżało pogotowie. Pielęgnia­rze nas już zapamiętali. Jak tylko karetka przywiozła męża, już czekał na niego Hydrocortizon i tlen. Miewał takie ataki, że naprawdę liczyły się sekundy...

Trzeba z tym żyć
Życie trzeba było zorganizować ina­czej. Musiałam zawsze być w do­mu dodaje Lena. Kiedy męża dopadał atak, zanikał oddech i nie mógł wydusić z siebie ani sło­wa. Gdyby był wtedy sam, nie byłby w stanie zadzwonić po pogotowie. Bałam się zostawiać go samego. Jeśli wychodziłam to tylko na szybkie zakupy, mowy nie było na przykład o pogawędce ze spotkaną na po­dwórku sąsiadką. Musieliśmy zrezy­gnować z podróży, które tak kocha­liśmy, mąż rzucił pracę, przeszedł na rentę. No i jeszcze wygląd Pawła. Wywołane przez astmę niedotlenie­nie mięśnia sercowego spowodowa­ło, że jego skóra była szara, a koniuszek nosa i usta lekko fioletowe. To mnie szalenie krępowało wy­znaje Paweł. Bardzo cierpiałem. Co na to lekarze? - Niewiele mogli pomóc. Lekarz prowadzący wyznał Pawłowi, że od długich lat sam też choruje na astmę i jeszcze nie trafił na lek, który by mu pomógł. Trzeba po prostu nauczyć się z tym żyć. Po­zostają leki wziewne i te do połyka­nia, rozkurczowe, czasem czopki doodbytnicze. Ataki były momentami tak sil­ne, że brałem wszystko co miałem, a i tak koń­czyło się wezwaniem po­gotowia mówi. Cho­roba mnie szantażowała. Dopadała, gdy najmniej się tego spodziewałem. Wystarczyło, że przesze­dłem z chłodnego po­mieszczenia do ciepłego... Mogłem jeść tylko nie­które potrawy, nie mó­wiąc już o piciu alkoholu. Kieliszek szampana mógł mnie zabić.

Cieszymy się!
Dwa lata temu kuzynka zaprosiła państwa Osiń­skich na ciekawe spotkanie. Jej gość, Janusz Gabryniewski przedstawił im działanie preparatu Alveo. Mó­wił tak przekonująco, że wzięli od niego od razu cztery butelki.
Jeszcze tego samego dnia wypili pierwszą dawkę. - Po miesiącu picia ustąpiła arytmia serca, ale ataki ast­my nie mówi Lena. Dopiero po spotkaniu z dr. Khoshbinem do­wiedzieliśmy się, że w przypadku chorób przewlekłych, takich jak choroba mojego męża, należy zwiększyć dawkę.

Po pół roku Paweł odrzucił leki
Nie było potrzeby ich zażywania tłumaczy. Czułem się doskona­le! Używałem tylko te wziewne, na wszelki wypadek. Przyjmowałem je rano, ze strachu. Zwykle po prze­budzeniu najczęściej łapał mnie atak. Ani wydechu, ani wdechu... Taki początek dnia mógł być tego dnia końcem. Półtora miesiąca pił zwiększone dawki Alveo. Duszności ustąpiły. Leki jeszcze przez długi czas trzymał w samochodzie, z przyzwyczajenia. Niedawno zdzi­wiony stwierdził, że są już przeter­minowane... Cieszymy się życiem!
śmieje się Lena. Wreszcie nie muszę walczyć z kurzem, wresz­cie możemy wyjść na łąkę, gdzie kwitną kwiaty, nie muszę selekcjo­nować środków czystości, mąż może nosić wszystkie ubrania, bez wzglę­du na to, z jakiego szyte są materia­łu. Kto nie przeżył takiego życia, ten nie wie, jakie to piekło. Żyłam w cią­głym stresie, martwiłam się o Paw­ła. Dziś mogę odetchnąć. Cieszę się, że mąż wrócił do pracy w ogródku, że może kosić trawę, może dźwigać, wchodzić na 10 piętro, może nawet biegać!
Lena właśnie wróciła z wycieczki po górach. Jeszcze niedawno nie mogła się wspinać, tak puchła jej lewa noga, co było wynikiem przebytego zakrzepowego zapalenia żył. Dziś nie ma tego problemu. Może nawet chodzić po tych górach na obcasach!
żródło-czasopismo:zdrowie i sukces Zofia Rymszewicz

Tagi: , jak wyleczyc astme, astma oskrzelowa, leczenie astmy, astma u dzieci,