Zdrowie to wielki dar

Zdrowie to wielki dar

Odkryć swoją siłę


Z Dorotą Stalińska, aktorką i entuzjastką życia, o najnowszej premierze, zdrowiu, bezpieczeństwie, autorytetach i marzeniach rozmawia Katarzyna Piotrowska

Co jest dla pani najważniejsze w życiu?
Najważniejsze jest to, aby chronić swoje wartości. Próbuję przekazać je również synowi.... To, że świat jest piękny, a życie jest ogromnym darem, który trze­ba szanować... że trzeba umieć cieszyć się każdym dniem...że trzeba umieć dostrzegać kwiatty, gwiazdy i księżyc... trzeba być dobrym dla drugiego człowieka... Dzisiaj świat osza­lał dla pieniędzy, to pociąga za sobą wiele dramatów. Moja ostatnia sztuka pt. „Love me tender" dotyka tego problemu. Sztuka napisana jest na podstawie prawdzi­wych wydarzeń z życia Christiny Onassis - najbogat­szej i najbardziej nieszczęśliwej kobiety świata. Nam wszystkim się wydaje, że gdybyśmy mieli odrobinę więcej pieniędzy, to bylibyśmy na pewno dużo bardziej szczęśliwi. A to nieprawda. Losy wielu niezwykle za­możnych ludzi dowodzą, że jest dokładnie odwrotnie. Ta sztuka ma bardzo proste przesłanie: za pieniądze można kupić prawie wszystko, ale na pewno nie moż­na kupić zwykłego ludzkiego szczęścia i prawdziwej miłości. Podobno Modigliani powiedział pierwszy: „Moim prawdziwym obowiązkiem jest ocalić własne marzenia". I ja żyję według tej zasady. Moja twórczość jest właśnie realizacją moich marzeń. Ale od 15 lat najważniejszy w moim życiu jest syn. Nie ma takich pieniędzy, nie ma takich ról, nie ma takich zja­wisk, które byłyby ważniejsze od niego.

A taka wartość jak zdrowie?
Po to, aby się cieszyć życiem, trzeba być zdrowym. Sprawność fizyczna jest podstawą sprawności psychicznej. Akurat jestem oso­bą, która ma prawo o tym mówić. Przeżyłam całą masę wypadków, byłam sparaliżowana, nie mam jednej całej kości, w kolanie mam tytanowe kotwice, w brzuchu jakieś specjal­ne siateczki, mam na swoim koncie parę po­ważnych operacji oczu, parę operacji strun głosowych... i parę jeszcze innych operacji. Miałam połamane wszystko co tylko moż­liwe, przeżyłam śmierć kliniczną itp., itd. A jednak zawsze potrafiłam przezwyciężyć niemoc fizyczną i powrócić do sprawności. Wierzę w potęgę energii, która jest w nas samych. Od lat uprawiam jogę, która daje mi sprawność, energię i pogodę ducha. Alveo dołącza do grupy rzeczy niezwykle warto­ściowych, które w efekcie pozwalają nam realizować swoje marzenia. Bo tylko człowiek sprawny, którego nic nie boli i który dobrze się czuje fizycznie, może w pełni cieszyć się życiem. A cieszyć się życiem, to znaczy też czynić dobro dla innych. Od 1998 roku bardzo dużo czasu i energii poświęcam mojej Funda­cji „Nadzieja", która działa na rzecz bezpieczeństwa na polskich drogach. W ten sposób spłacam dług wo­bec darowanego ponownie życia. Cudem uratowałam się z wypadku, wiem, o czym mówię.

Od kiedy pije pani Alveo?
Pijemy z synem Alveo od lutego i doświadczamy oboje ogromnego błogosławień­stwa tego preparatu. Od lat stara­my się zdrowo żyć.

A co panią przekonało?
Mnie do takich rzeczy nie trze­ba przekonywać, jestem otwar­ta. Ale zawsze próbuję. Jeśli mi to służy, to polecam innym. Ważne było dla mnie to, że pre­parat poleca profesor Zbigniew Religa. To wspaniały człowiek, który poświęcił życie, aby pomóc innym. Znamy się również prywatnie, bo mamy taką samą pasję, czasem razem wędkujemy. Jeśli profesor uważa z punktu widzenia wiedzy medycznej i swoich doświadczeń, że Alveo powinien pić każdy, od dziecka do starca, to tak jest.

A w czym Alveo pomogło pani?
Miałam od dziecka chorą wątrobę, nigdy nie wie­działam, kiedy mnie zaboli. Od lutego nie bolała ani razu. Mam za sobą bardzo ciężką operację tarczycy. Przeszłam dwie ciężkie operacje oczu, które były spo­wodowane tą chorobą. Od kiedy piję Alveo ani razu nie miałam kłopotów z tarczycą, mam wrażenie, że po­prawia mi się wzrok. Zawsze trudno było mi utrzymać wagę. Nieraz w życiu zrzucałam 20 kg, jednak moja fi­gura była okupiona drakońską dietą i ogromnym wy­siłkiem. Teraz mój metabolizm się wyregulował. Jem normalnie, a figura zostaje ta sama.

Alveo podnosi wydolność organizmu. Czy pani to odczuła?
W lutym, kiedy zaczęłam pić Alveo, rozpoczęłam także intensywne przygotowania swojej najnowszej sztuki. Pracowałam non stop, spałam po dwie godziny na dobę, ciągły stres. Dzięki ziołom przetrwałam ten
okres, dodały mi energii, siły i niezwykłej zdolności koncentracji. Woziłam ze sobą butelkę w samochodzie i, kiedy czułam spadek formy, piłam Alveo nawet kil­ka razy dziennie. Mało tego, oboje z synem ani razu w czasie picia preparatu nie byliśmy nawet przeziębie­ni.

Pani syn nie jest chorowity, jak na niego wpłynęły zioła?
Najważniejsze dla mnie było to, że mój syn zaczął normalnie spać. Dzięki temu rano wstaje pełen ener­gii. To bardzo ważne, bo łatwiej jest mu się skoncen­trować. Znacznie też przyspie­szył mu się proces przyswajania wiedzy. Mniej czasu potrzebuje, aby przygotować się do klasów­ki. Dzięki temu ma więcej czasu na inne zainteresowania. Zaczę­łam też polecać Alveo swoim znajomym. Oni również zaobser­wowali wspaniałe zmiany. Jed­na osoba, od kiedy pije preparat nie miała ataku padaczki, ktoś inny odstawił insulinę. Bardzo się cieszę, że mogłam im pomóc.

W pierwszej fazie picia Alveo nasz organizm się oczyszcza, co nie zawsze jest przyjemne. Jak to było w pani przypadku?
Wiadomo, że jeżeli jesteśmy zanieczyszczeni toksy­nami, organizm musi się ich pozbyć. Ja na przykład zawsze miałam kłopoty z zatokami, kiedy zaczęłam pić Alveo, to schorzenie się uaktywniło. Kiedy Marek Wawrzeńczyk opowiadał mi o tym preparacie, wspo­minał o okresie detoksykacji. Jednak zapomniałam o tym, w pierwszym etapie picia ziół z zatok zaczęły mi schodzić potworne ilości ropy. Byłam przerażona, ale Marek mnie uspokoił. To trwało kilka dni. Teraz mam wrażenie, że moje zatoki są czyste jak nigdy do­tąd. Czuję się zdrowa, a to dodaje mi siły do działania.

żródło-czasopismo:zdrowie i sukces

Tagi: , dorota stalinska, slawni ludzie, aktorzy, slawni artysci, aktorki,